Lubię historie, które – choć niepozorne na wstępie – pod koniec okazują się splotem niespodziewanych wydarzeń. Problem polega jednak na tym, że nie jestem pewna co do mojego stanowiska wobec „Spark” Moniki Rutki.
Oxu – czytanie
książki, seriale, filmy – wszystko, co kulturalne!
26 kwietnia 2026
15 marca 2025
Snowglobe - Soyoung Park
Jak to bywa w dystopiach, istnieje również obszar, w którym
wybrana społeczność mieszka w specjalnych warunkach – lepszych niż pozostali.
Może się wydawać, że Śnieżna Kopuła to spełnienie marzeń każdego, kto mieszka
poza nią. Potwierdza to historia Chobahm, którą poznajemy już na samym początku
opowieści. Kto nie chciałby żyć w warunkach, gdzie nie trzeba przedzierać się
przez śnieżycę w ponad minus czterdziestu stopniach? Jest jednak również druga
strona medalu – kto chciałby przebywać pod czujnym okiem kamer, tworząc z
własnego życia serial lub pewnego rodzaju reality show transmitowane wszystkim
spoza Kopuły? Oto właśnie rysa na szkle pięknej codzienności w Śnieżnej Kopule.
Nie bez powodu od samego początku skupiam się na aspekcie
dystopijnym „Snowglobe”. Mamy tu bowiem również osobliwą historię jednostki,
która pozornie dostaje szansę na to, by odmienić swoje życie – jednak za
spełnienie swojego marzenia czeka ją również pewna cena. Nie jest to oczywiście
coś, czego czytelnicy już nie znają, ale autorka potrafi sprawić, by jej
historia tak owinęła się wokół bohaterów, że nie ma to większego znaczenia – ponieważ
opowieść jest wciągająca i angażująca aż do końca. Unikalne warunki świata
Śnieżnej Kopuły oraz przestrzeni poza nią stwarzają rzeczywistość, która nakłania
do refleksji: czy my również zdecydowalibyśmy się zostać marionetką w wielkiej
machinie produkującej różnego rodzaju reality show, aby tylko żyć w
dogodniejszych warunkach? Można potraktować tę kwestię bardziej filozoficznie
lub wręcz przeciwnie – kierując się upodobaniami.
Dystopijna część robi wrażenie, biorąc pod uwagę pomysłowość
i punkt wyjścia – Ziemia skuta lodem stwarza idealne warunki do podziału ludzi
na społeczności oraz zbudowaniu wokół tego narracji towarzyszącej kolejnym
wydarzeniom. Wykorzystanie przywiązania ludzi do obserwowania życia innych za
pośrednictwem ekranów również wydaje się strzałem w dziesiątkę – jest
odzwierciedleniem tendencji globalnego społeczeństwa, które są nam bliskie. Chobahm
to postać typowa dla nastoletniej dziewczyny, która mogłaby zostać postawiona w
jej sytuacji – waha się, podejmuje pochopne decyzje, jednak często mimo
wszystko jest zdeterminowana.
Na przestrzeni niespełna czterystustronicowej książki
należało jednak przedstawić realia świata wiecznej zimy, wprowadzić bohaterów,
pokazać ich światopogląd oraz zasady, jakimi rządzi się to społeczeństwo. Myślę,
że udało się to w dużej mierze, jednak nie w całości – odnosiłam wrażenie, że
niektóre wątki zrealizowano pobieżnie, a ja – jako dociekliwa czytelniczka – chciałabym
wiedzieć więcej! Miałam też lekką nadzieję na walkę bohaterki z systemem
(choćby symboliczną – przyzwyczajona już innymi tego typu opowieściami), który
rządzi ich rzeczywistością, ale nie do końca to dostałam. Oczywiście, postawa
Chobahm przejawia pewien bunt wobec konkretnych mechanizmów Śnieżnej Kopuły,
nie jest to jednak to, czego nauczyła nas Katniss w „Igrzyskach Śmierci”, które
tak ochoczo podsuwa opis.
Zdecydowanie zostało jeszcze wiele do odkrycia w drugim tomie
(jest to dylogia), ale już samo „Snowglobe” pokazuje upadek pewnego ideału, tak
skrupulatnie wytwarzanego zza kulis, który – miejmy nadzieję – wywoła jeszcze lawinę
zmian.
Tekst powstał we współpracy barterowej z Wydawnictwem StoryLight.
„Snowglobe”, Soyoung Park, tłum. Dawid Świonder, Wydawnictwo StoryLight 2025.
11 czerwca 2023
Oxu(ria) – to już 9 lat!
9 lat (i miesiąc) temu zaczęłam przygodę z pisaniem i dzieleniem się z innymi wszystkim, co dotyczy książek. 🥳 Nie wspominam o czytaniu, bo na tym punkcie fioła miałam już dużo wcześniej!
Przez te lata byłam świadkinią wielu rzeczy, dyskusji, tematów czy przemian w książkowej społeczności. Bagaż mam niezły, w niektóre dni odnoszę wrażenie, że jest cięższy, ale mimo wszystko – wciąż chcę tu być. Mniej lub bardziej aktywnie, jednak obecność w takiej społeczności opiera się też na relacjach, tworzeniu i podtrzymywaniu więzi – a to chyba jest dla mnie cenniejsze niż odhaczanie kolejnej książki jako przeczytanej. Każda rozmowa, każda osoba tutaj – to są dla mnie ważne sprawy.
Te lata pokazały i nauczyły mnie wielu rzeczy – cierpliwości, uważnego obserwowania, ale też nieangażowania się w gorące dyskusje, które stosunkowo szybko mijają, a czasem nawet niewiele wnoszą do samego książkowego dyskursu. Tak jest… zdrowiej. Bo człowiek ma przecież jeszcze obok tego własne życie – studia czy pracę.
Obecność tutaj z pewnością mnie w pewnym sensie ukształtowała i za to też jestem niesamowicie wdzięczna. Liczę na kolejne lata spędzone w tej społeczności! 🧡
3 kwietnia 2023
Podsumowanie marca
Pierwsza piątka wypadła nieźle!
- Brigid Kemmerer, „Gwiazdy wykute ze srebra” – zazwyczaj lektura w audiobooku jest dla mnie najwygodniejsza i zajmuje mi najmniej czasu; jednak w tym przypadku coś zdecydowanie nie zagrało – historia zaciekawiła mnie dopiero pod koniec, ale nawet nie na tyle, by zainteresować się kontynuacją. ⭐⭐⭐
- „Pismo. Magazyn opinii” nr 12/2022 – z tego numeru najbardziej mogę polecić artykuły o greenwashingu (dobrze tłumaczący to zjawisko i to, co się z nim wiąże!) oraz o archiwach i grybowskich Żydach – to taki mały lokalny akcent dla mnie. ⭐⭐⭐
- Cho Nam-Joo, „Kim Jiyoung. Urodzona w 1982” – niezaprzeczalnie jest to historia, która dobitnie ukazuje miejsce kobiety w południowokoreańskim społeczeństwie. Nawet mimo zmian wprowadzanych prawnie na przestrzeni lat, bycie kobietą w tej opowieści to bycie wiecznie na przegranej pozycji. ⭐⭐⭐⭐
- Alice Oseman, „Heartstopper”, tom 3 – historia jest dla mnie wciąż lovey-dovey, ale ten tom potrafił poruszyć mnie jeszcze bardzie z uwagi na problemy Charliego (TW), bardziej z powodów osobistych. Ale zdecydowanie okazał się lepszy od poprzednich – widzę tu więcej zaangażowanej fabuły niż samego obrazu nastoletnich miłostek. ⭐⭐⭐⭐
- Roman Husarski, „Kraj niespokojnego poranka. Pamięć i bunt w Korei Południowej” – lektura bardzo na plus, bardziej polecam osobom chcącym wyjść poza znajomość koreańskiej kultury tylko z hallyu – tutaj mamy przegląd całkiem innych tematów: politycznych, religijnych, społecznych. Ale na rozdział o psim mięsie uważajcie, wrażliwi! ⭐⭐⭐⭐
Druga piątka również:
- Agnieszka Zawadka, „Wyklęci” – nie mam ostatnio szczęścia do fantastycznych historii. Potrzebna mi od nich przerwa, co udowodniła mi ta książka. Co najlepsze, nie jest ona obiektywnie ani zła, ani nawet średnia - to chyba raczej kwestia mojego zmęczenia znanymi mi już podobnymi, powtarzającymi się wątkami. A okropnie chciałam, żeby mi się spodobało! ⭐⭐
- Małgorzata Sidz, „Pół roku na Saturnie” – jest to pełna refleksji książka – tak pełna, że czasem można poczuć już przesyt tą refleksyjnością głównej bohaterki. Mnie przyciągnęło głównie osadzenie historii w Korei Południowej, ale nie spodziewałam się tego, co zadziało się na kartach „Pół roku na Saturnie”. Niestety to zaskoczenie okazało się najzwyczajniej w świecie... nudne. ⭐⭐⭐
- Ana Huang, „Miłość. Seria Twisted” – część tej historii była naprawdę dobra, jednak później nie mogłam znieść zachowania głównego bohatera, jego motywacji i stosunku do Avy... Zdecydowanie nie jestem zachwycona, to była po prostu książka, którą mogłabym określić co najwyżej słowem „okej”. ⭐⭐⭐
- Jonny Thomson, „Filozofia dla zabieganych. Mała książeczka o wielkich ideach” – mimo że filozofii na studiach zbytnio nie polubiłam, miło było wrócić do niej w tak przystępnej formie! ⭐⭐⭐⭐
- Jacek Hołub, „Beze mnie jesteś nikim. Przemoc w polskich domach” – przemoc rozgrywa się też tam, gdzie na pierwszy rzut oka jej nie widać. Reportaż Jacka Hołuba to potwierdza – opisywane przez autora sytuacje szokują, smucą i pokazują, ile bólu można zaznać we własnej rodzinie. Mną najbardziej wstrząsnął rozdział zatytułowany „Jestem szarym kamieniem”. ⭐⭐⭐⭐
11 sierpnia 2022
Podsumowanie lipca
- Emily Henry, „Ludzie, których poznajemy na wakacjach” – bardzo fajnie poprowadzona narracja, która przeplata teraźniejszość ze wspomnieniami, co urozmaica fabułę, jak i pozwala poszerzyć kontekst opowieści ⭐⭐⭐⭐*
- Dmitry Glukhovsky, „Metro 2033” – audiobook ułatwił mi zapoznanie się z tą książką i przyznam, że postapo nie jest do końca w moich klimatach, ale przynajmniej teraz rozumiem choć w części fenomen tego uniwersum ⭐⭐⭐
- Robert Kolker, „W ciemnej dolinie. Rodzinna tragedia i tajemnica schizofrenii” – dla mnie to wielka historia wielkiej rodziny i warto ją poznać; nie tylko szczegółowy case dotyczący schizofrenii występującej u Galvinów, ale i okazja by zaobserwować, jaka ówcześnie była recepcja chorób psychicznych ⭐⭐⭐⭐
- Penelope Douglas, „Hideaway” – dalsza zabawa z dark romance; obstaję przy tym, żeby wrzucać do książek wszelkie TW (nie tylko do młodzieżowych); Kai był postacią lepiej rozpisaną niż bohater tomu pierwszego, ale nie było niestety między nami fajerwerków ⭐⭐
- Jennifer L. Armentrout, „Królestwo ciała i ognia” – moja wyczekana kontynuacja w tym roku, pochłonięta bardzo szybko, nie mogłam się oderwać, chociaż widzę wady (no relacja głównych bohaterów, choć wzbudza emocje i iskry, nie zawsze jest najlepsza) ⭐⭐⭐⭐
- Penelope Douglas, „Kill Switch” – Najgrubsza część serii, zaskakująco najłagodniejsza i najlepsza (do tej pory); bałam się jej nieziemsko, bo Damon w poprzednich częściach był dość porąbany, a tutaj ukazał się z całkiem innej strony; WCIĄŻ PACHNIE TOKSYNĄ. ⭐⭐⭐
- Elena Armas, „The Spanish Love Deception” – niesamowity klimat, rozumiem, czemu ta książka stała się hitem! Uwielbiam dynamikę między bohaterami, do tego hiszpańskojęzyczne wstawki sprawiły, że uległam tej historii 🧡 ⭐⭐⭐⭐⭐
- Julia Brylewska, „Angry Goddes” – jako kontynuacja sprawdza się w porządku, ale niewiele pamiętałam z pierwszej części czytanej zaledwie 3-4 miesiące temu ⭐⭐⭐





.png)